Zdarzają się w życiu człowieka historie, które trzeba opowiedzieć, ku przestrodze potomnych, czasem są to ciekawe obserwacje, a czasem okazje na...
Blog > Komentarze do wpisu

Na zielonej Ukrainie...

Strzeliła mnie... qurwica. Wsiadłem w samochód i postanowiłem pojechać "Na Zieloną Ukrainę", a konkretnie do Lwowa. Zobaczyć wschód słońca, przespacerować się - myślałem o jakiejś Ukraince ;P - i wrócić.

Sprawdziłem, czy przypadkiem nie potrzeba wizy i ruszyłem moją "zieloną" strzałą.

Wyjechałem ok. 20.00. Droga pustawa. Przyjemnie się jechało. Qurwica powoli odpuszczała. Mogła całkiem, ale Ci kierowcy na polskich drogach.

I nagle bach. Ponad 200km przejechanych, a tu wyskakuje w okolicach Jarosławia z zarośli pan policjant.

Polowanie na komary, czyli policja i ja.

Miejsce i sytuacja taka, że każdy płaci. Nie dyskutowałem. 200-300zł. Qurwica znowu max. Pan Policjant się zapytał, gdzie się tak śpiesze - śmiechu warte - ale grzecznie odpowiedziałem, że się zdenerwowałem i postanowiłem się przejechać na Ukrainę, lecz przy kosztach j.w. to chyba wróce. Pomyślał i stwierdził, że to czasem dobry sposób na rozładowanie złości i zapytuje czy mandat... 100zł przyjmuje. Odpowiedziałem, że tak i... pojechałem dalej.

Ładne widoki, nawet nocą.

Dojechałem do przejścia granicznego w Medyce. Władowałem się na pass "TAX FREE", który jest dla tych, którzy chcą zwrotu podatku od zakupionych towarów. Nic dziwnego, że był pusty ;) Wycofałem na wstecznym i ustawiłem się w kolejce.

Czas mijał powoli. W końcu po ok 30 min. wjechałem za szlaban.

Ziemia niczyja

Nie byłem już w Polsce, ani jeszcze na Ukrainie. Celnik ukraiński coś mi tam dał do wypełnienia i kazał pojechać na prawo w górę. Na budynku napis "Україна", ale jeszcze ostatnie ogniwo zostało do przejścia - "ostateczna selekcja".

Wypełniam karteluszke (brak polskiego, jeno angielski i ukraiński) grzebiąc w pamięci za polskimi odpowiednikami angielskich słów. Cały czas, jak w korku podjeżdżam po parenaście centymetrów. Ostatnia przystań. W linii prostej 100m przede mną Ukraina.

Podjeżdżam i idę z paszportem i karteluszką do okienka. Podaje.

 

"Zielona karta jest?" - pyta celnik

Gęba szeroko rozdziawiona. Ubezpieczenie samochodu. No tak - nasze ubezpieczenie nie jest ważne "po drugiej stronie". Tłumaczy mi Polak jadący w tym samym kierunku, że bez tego nie da rady i celnik mnie nie przepuści. Pytam czy można gdzieś tu zakupić takie coś jak "zielona karta". Słyszę - "oj to nie jest normalna granica, nie da rady". Konsternacja. Przejechane kilkaset kilometrów. Mandat i... dupa zbita.

Pan celnik zaprasza do siebie, do środka.

Negocjacje bez happy endu = zero łapówki

Najpierw wywiad p. celnika. Gdzie, po co, dlaczego. Całkiem dobrą polszczyzną zapytuje, ja odpowiadam, że na Ukrainę, że się przejechać, do Lwowa. Pan celnik pokazuje ręką w kierunku Ukrainy i mówi:

- Tam jest Ukraina. Spójrz, popatrz sobie, bo zaraz wracasz do Polski.

Szczerze mówiąc, było mi wszystko jedno. Prawo Murhy'ego - na nie zawsze można liczyć.

Jednak za moment słyszę pytanie:
-A bardzo chcesz zobaczyć tę Ukrainę? Bo na twoje ryzyko mogłbym Cię wpuścić.
Myśle.
- Bo mnie jeden więcej czy jeden mniej samochód na Ukrainie nie robi różnicy - kontynuuje celnik i w międzyczasie obsługuje kolejnych petentów.
Myśle i końcu łapie o co camman. Gościu chce w łapę. Myślę - o nie - Prawo Murhy'ego - jemu dam w łapę, a on kolegów, że jestem łapówkarz, albo przejadę granicę a tam milicjant/policjant kolega mnie haltuje i sprawdza dokumenty i znowu bule, albo samochód mi się zrypie i... Zwątpiłem. Podziękowałem i... wróciłem do Polski.

 

Epilog

Ponad 600 km wycieczki.
Mandat 100zł i 4pkt.
Zwiedziłem "Ziemię Niczyją", czyli 3 i pół godziny byłem nigdzie.
Dostałem propozycję, by wręczyć łapówkę.
Sprawdziłem Prawo Murhy'ego - działa.
Bez zielonej karty ani rusz i nie kupisz jej na granicy.
Zabierz Euro ze sobą, bo w bezcłowym złotówek nie przyjmują, dalej nie dotarłem... ;)

Acha no i widziałem Ukrainę... z pewnej odległości.

czwartek, 19 sierpnia 2010, lysiutki

Polecane wpisy

Komentarze
2010/08/19 16:05:06
dobre , naprawdę dobre , kurde ja ma rower , rower przejdzie ?